Praca zdalna – nowe otwarcie!

Twój świat po epidemii już będzie inny. Czy da się z tej sytuacji wyciągnąć plusy? Część z nas chciałaby już wrócić do swojej komóreczki w open speace’a lub przeszklonego biura. Ale dwa razy nie wchodzi się do tej samej rzeki. Nawet jeśli ominie nas wirus, nie wszyscy wrócą. A jak wrócą to nie w takim wymiarze. 

 

Wymówki

Pandemia w 2 tygodnie wymiotła wymówki co do zdalnej pracy. Słyszałam je od lat: 

  • Nie da się, ze względu na bezpieczeństwo danych (banki, finanse, urzędy, shared service-y). Mamy 20 marca 2020: moja księgowa, pracująca dla giganta obsługującego małe firmy, zameldowała się z domu:). 
  • Nie da się ze względów technicznych. Nagle stare laptopy odżyły; przeciążone platformy konferencyjne wypełniły się tłumem. Największe informatyczne mózgi walczą z perturbacjami technicznymi. 
  • Nie da się, bo nie będę kontrolował moich podwładnych?! Tu prawdziwy wir koncepcji. Wystarczy odpalić LinkedIn. Od zdalnego raportowania co 6 sekund, po gorączkowe pytania, jak w 3 dni stać się przywódcą, za którym „stado” podąża instynktownie? 

Kto nie wróci? Potraktuj to jako okazję. Zastanów się czy wszyscy muszą wracać z wymoszczonego gniazdka zdalnej pracy? A może i Twoja firma może stać się organizacją rozproszoną? Zacznijmy od tego, kto będzie zainteresowany zdalną pracą? 

Spójrzmy na to od strony grup społecznych: 

  • Młode mamy, czasem tatusiowie. Wiem, wiem – trudno pracować przy wrzeszczącym bobasie. Ale może w mniejszym wymiarze; może zadaniowo; może zawiezienie i odwiezienie młodego w rozsądnych godzinach i popracowanie bez przedzierania się do pracy jest dobrym pomysłem? Najpewniej teraz się nad tym zastanawiają. Porozmawiaj z nimi. 
  • Osoby starsze. Nagle okazuje się, że wrzuceni na głęboką wodę – dają radę! Prawdą jest, że z wiekiem stają się mniej elastyczni. Zadania zajmują im więcej czasu. Z drugiej strony, badania wskazują, że właśnie starsi są lojalnymi i dokładnymi pracownikami. Mają też masę pomysłów wynikających z doświadczenia. Może home office to dla nich warunki sprzyjające skupieniu i lepszej pracy? 
  • Opiekunowie. Czasem niepełnosprawne dzieci; czasem schorowani rodzice. W sytuacji „kanapki” (dzieci z jednej strony, rodzice z drugiej) jest całkiem pokaźna grupa, najczęściej kobiet, w wieku ok. 40-50 lat. To ludzie świetnie zorganizowani; potrzebujący czasu i bycia z podopiecznym. Telepraca – jak najbardziej. 
 

Czy organizacja rozproszona może być innowacyjna? 

Pora na ciemne strony zdalnej pracy. 

Po pierwsze osamotnienie. Już po 2 -3 tygodniach kwarantanny tęsknimy, nawet za mniej lubianymi kolegami; czasem i za szefem. Niektórzy wręcz „łapią dołek”. Warto więc cyklicznie zwoływać spotkania na żywo. Raz na miesiąc to minimum. Raz na 1-2 tygodnie jest poziomem optymalnym dla psychiki tele-pracownika. Uwaga! Takie spotkanie nie wiąże się z wykonywaniem cyklicznej pracy. Tym bardziej, że stawiając na home office, pozbywasz się stacjonarnych stanowisk. To raczej czas na szkolenia, burze mózgów czy przeglądy wyników. 

Druga ciemna strona tele-pracy to słabsza innowacyjność i wdrażanie usprawnień. Jak to robić? Nie można pójść do biurka szefa z pomysłem ani podyskutować z kolegami. Nawet jak skrobniesz maila, to zaginie w otchłaniach, jako 530 pozycja na liście priorytetów. 

I tu kiełkują nowości. Są pierwsze aplikacje, organizujące problemy i pomysły. Aplikacje wypróbowane w organizacjach rozproszonych. Wystarczy smartfon. W branżach usługowych – bułka z masłem! Większym wyzwaniem okazała się firma budująca autostrady. Operator dźwigu, 50+ śmigający z apką? Brzmiało jak absurd. Ale jak zamykają drzwi to zawsze otwiera się jakieś okno. Starsi ciągle narzekali… i to był materiał na wpisy. Młodszych, namówiliśmy na przelewanie „żalów” czyli problemów do prostego formularza w smartfonie. Razem wymyślali rozwiązania i dzielili się nagrodami. Ile się nad tym natrudzili liderzy – to już temat na osobny wpis. 

Ważne, że się da. A więc do dzieła!

 

GP

 

 

Zobacz Sherlock Waste w akcji!